O grece mykeńskiej słów kilka

Ka-re-te, pi-ro! [Khai̯rete, philoi̯]. W tym tygodniu rzucimy okiem na grekę mykeńską – najstarszego reprezentanta helleńskiej rodziny językowej, obejmującej przede wszystkim wszystkie odmiany i dialekty greki (greka klasyczna, koine, język nowogrecki). Niesamowite jest to, że w ciągu 3300 lat historii pisanej greka nie zanikła i nawet w języku współczesnym wiele słów można prześledzić do okresu mykeńskiego (np. myk. e-ko ekh> att. ἔχω [ékhō] > nowogreckie έχω [écho]).

Wszelkie badania nad greką mykeńską są w znacznym stopniu utrudnione przez zupełnie nieprzystosowany system znaków – pismo linearne B – sylabariusz wywodzący się z pisma linearnego A, które z kolei używane było do zapisu języka minojskiego, do dzisiaj nieznanego i niezaklasyfikowanego do żadnej rodziny językowej. Pismo linearne B, oprócz znaków sylabicznych, posiada w swoim inwentarzu również logogramy wyrażające koncepty (jak kobieta, mężczyzna, koń). W ortografii nie ma możliwości uwzględnienia przydechów (a-ni-ja zapisuje ἁνίαι [haníai] „lejce”), spółgłosek w wygłosie słowa i sylaby (ka-ko = χαλκός [khalkós] „miedź”), s w nagłosie, ani spółgłosek podwójnych (ko-no-so zapisuje nazwę Knossos). Nie występuje również rozróżnienie między samogłoskami długimi i krótkimi, spółgłoskami zwartymi dźwięcznymi, bezdźwięcznymi oraz przydechowymi, z wyjątkiem d oraz t (e-ko = ἐγώ [egṓ] „ja” lub ἔχω [ékhō] „mam”), ani między r i l (stąd pi-ro oznacza φίλοι [phíloi]). Prawdopodobnie najciekawszą właściwością pisma linearnego B jest występowanie znaków zapisujących spółgłoski labiowelarne kw oraz gw (np. qo-u-ko-ro – gwoukoloi = βουκόλοι [boukóloi] „wolarze”).

Zapisany pismem linearnym B odłamek ceramiczny (czytelne: ka-ra-), źródło: Wikimedia Commons

Zapisany pismem linearnym B odłamek ceramiczny (czytelne: ka-ra-), źródło: Wikimedia Commons

Z cech charakterystycznych dla greki należy wymienić dość skomplikowany rozwój wspomnianych przed chwilą spółgłosek labiowelarnych *kw, *gw oraz *gwh. Choć zachowały się one w grece mykeńskiej, warto zwrócić uwagę na ich dalsze zmiany:

*kw > t przed e oraz i (te „i” < *kwe; tís „kto” < *kwis)

*kw > p w pozostałych pozycjach (pémptos „piąty” < *penkwtos)

*gw > d przed e (adelphós “brat” < *sm̥-gwelbhos „z tego samego łona”)

*gw > b przed i; w pozostałych pozycjach (bíos „życie” < *gwih3os; boũs „wół” < *gwōus)

*gwh > th przed e (theínō “zabijam” < *gwhen-i̯ō)

*gwh > ph przed i; w pozostałych pozycjach (óphis „wąż” < *ogwhis; phrḗn „przepona” < *gwhrēn)

Oprócz tego istnieją metryczne dowody na to, że w pewnych formułkach z repertuaru epopei zachowało się archaiczne *zgłoskotwórcze, np. we frazie λιποῦσ’ ἀνδροτῆτα καὶ ἥβην [lipoũs’ androtē̃ta kaì hḗbēn] (Il. 16.857, 22.363) „pozostawiwszy męskość i młodość”, pierwsza sylaba w słowie androtē̃ta musi być krótka. Ma to sens wyłącznie w wypadku, jeśli formuła została wprowadzona do języka epickiego wówczas, kiedy forma słowa „mężczyzna” brzmiała *anr̥- (co dzieli się na sylaby a.nr̥-). Co więcej, zwroty te, opisujące uchodzącą duszę Patroklosa oraz później Hektora, są obecne przy niezwykle ważnych wydarzeniach (śmierć przyjaciela głównego bohatera i śmierć głównego antagonisty), muszą zatem należeć do bardzo archaicznej warstwy języka.

Greka ogółem jest również nieodzowna dla rekonstrukcji konkretnych spółgłosek laryngalnych. Ten stan rzeczy zawdzięczamy zupełnie różnemu rozwojowi poszczególnych laryngałów: *h1, *h2 oraz *h3 dają odpowiednio e, a i o; proces ten zachodzi również w nagłosie przed spółgłoskami (mamy wówczas do czynienia z tzw. anaptyksą – wstawieniem samogłoski rozbijającej trudną do wymówienia zbitkę). Tak więc wyglądała „wokalizacja” laryngałów:

thetós „położony” < *dhh1-tó-; érebos „ciemność” < *h1regw-.

statós „postawiony” < *sth2-tó-; anḗr „mężczyzna” < *h2nḗr.

dotós „dany” < *dh3-tó-; óphelos „przewaga” < *h3bhel-.

Z archaicznych cech morfologicznych greki mykeńskiej szczególnie należy zwrócić uwagę na zachowanie dwóch przypadków nieobecnych w grece klasycznej: narzędnika i miejscownika, oraz starszych końcówek, jak gen.sg. -ojjo, instr.pl. -phi (obecne również w grece homeryckiej).

Przyjrzyjmy się wreszcie tekstowi w grece mykeńskiej (PY Er 312), jest to fragment tabliczki inwentarzowej dotyczącej rozdziału ziarna dla temenosów, wydzielonych okręgów poszczególnych osób:

1. wa-na-ka-te-ro te-me-no
2. to-so-jo pe-ma GRAnum 30
3. ra-wa-ke-si-jo te-me-no GRAnum 10
4. vacat
5. te-re-ta-o to-so pe-ma GRAnum 30
6. to-so-de te-re-ta VIR 3

1. Okręg władcy
2. Tyle nasion: ZIARNO 30
3. Okręg dowódcy armii ZIARNO 10
4. vacat
5. Dla telestai* tyle nasion: ZIARNO 30
6. Tylu telestai: MĘŻCZYZNA 3

*telestās – wyższy urzędnik.

wa-na-ka-te-ro wanakteron, przymiotnik od wanaks „władca”, por. att. ἄναξ [ánaks], pochodzenie słowa nieznane.

pe-ma sperma „nasiono, ziarno”, por. att. σπέρμα [spérma], związane z czasownikiem σπείρω [speírō] „siać” < pie. *sper- „rozprzestrzeniać”, por. ang. spray.

ra-wa-ke-si-jo lāwāgesion, przymiotnik od lāwāgetās „przywódca armii” (dosł: „prowadzący lud (zbrojny)”, złożenie z λαϝός [lawós] „lud (zbrojny)” < prawdopodobnie pie. *leh- „akcja zbrojna”, oraz ἄγω [ágō] „prowadzić, pędzić” < pie. *h2eǵ-, por. łac. agō.

Greka mykeńska, mimo fragmentarycznego zachowania i problemów z interpretacją, pozwala na potwierdzenie licznych teorii dotyczących języka pragreckiego (m.in. obecność labiowelarnych). Prawie ciągła 3300-letnia historia greki umożliwia również dość dokładne prześledzenie procesów językowych, jakie zaszły w tym czasie. Dzięki trojakiemu rozwojowi laryngalnych i stosunkowo konserwatywnej akcentuacji, greka od dawna jest jednym z najważniejszych języków dla indoeuropeistyki.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 248-270.

Antonin Bartoněk, Handbuch des mykenischen Griechisch, Heidelberg 2003.

O języku staroirlandzkim słów kilka

Fo chen duit, cairdea! Dzisiaj spojrzymy na język staroirlandzki, protoplastę współczesnego irlandzkiego, szkockiego i manx. Języki te należą do podgrupy goidelskiej grupy wyspiarskiej języków celtyckich, naturalnie w obrębie języków indoeuropejskich. Do grupy wyspiarskiej zaliczamy również języki brytańskie (m.in. walijski i kornijski). Obok języków wyspiarskich występują natomiast języki celtyckie kontynentalne (m.in. celtyberyjski, galecki czy galijski). Języki celtyckie ogółem są wyjątkowo istotne w historii indoeuropeistyki, ponieważ udowodnienie ich pokrewieństwa stanowiło pierwsze poważne wyzwanie dla dziedziny. Zmiany, jakie zaszły, niezwykle utrudniają rozpoznanie jakichkolwiek podobieństw do innych języków na podstawie wyłącznie form „powierzchniowych”.

Język staroirlandzki zapisywany był w swoim najwcześniejszym, archaicznym okresie tzw. pismem ogamicznym (nazwanym tak od Ogmy – celtyckiego boga uczonych), mającym postać kresek, umieszczonych prostopadle lub skośnie na jednej osi, najczęściej brzegu kamienia (niestety, ta część najszybciej niszczeje). W V wieku n.e. do Irlandii został wprowadzony alfabet łaciński, zapisywany później półuncjałą i pismem iroszkockim.

Proces zapisu pismem ogamicznym, źródło: Wikimedia Commons

Proces zapisu pismem ogamicznym, źródło: Wikimedia Commons

Z cech szczególnych języków celtyckich wyróżnić należy utratę *p we wszystkich pozycjach, por. stir. athair „ojciec” < *ph2tēr oraz dość wczesne przejście spółgłoski *gw > b, np. *gwen- „kobieta” > stir. i wal. ben (por. stang. cwen, scs. žena). Sekwencja dwóch spółgłosek zębowych zmieniła się w -ss-: stir. -fess „znany” < *u̯id-to-. Największe jednak przekształcenia zaszły już w obrębie języków celtyckich wyspiarskich – najbardziej uderzającym spośród nich jest system mutacji spółgłosek nagłosowych: w zależności od poprzedzającego słowa lub funkcji gramatycznej zupełnie się zmieniały, por. łac. quīnque „pięć” – stir. cóic gotha [czyt. ɣoθə] „pięć głosów”, septem „siedem” – secht ngotha „siedem głosów“, sex „sześć” – gotha „sześć głosów” (brak mutacji).

Takie zjawisko jest z resztą regularną odpowiedniością i przełomowym odkryciem Franza Boppa, który tym samym udowodnił przynależność języków celtyckich do rodziny indoeuropejskiej. Jak widzimy, gdy odpowiednik łaciński (również sanskrycki i grecki) kończy się na samogłoskę, zachodzi spirantyzacja (lenicja), z kolei gdy kończy się na spółgłoskę nosową – unosowienie (nazalizacja), a w żadnym innym przypadku nie występuje mutacja. Samogłoski również przeszły drastyczne zmiany, w szczególności apokopę (utratę samogłosek wygłosowych), synkopę (utratę samogłosek śródgłosowych) oraz umlaut (przegłos, zmiana brzmienia w zależności od różnych czynników). Właśnie dzięki nim tak ciężko było udowodnić, że języki celtyckie również są indoeuropejskie. Wspomniane zmiany wpłynęły również na to, że język staroirlandzki posiada łącznie 66 fonemów (dla porównania, polski: 44, niemiecki: 40, łacina: 31). Synkopę i apokopę najlepiej widać w odmianie czasownika, gdzie liczne formy stają się przez nie zupełnie nierozpoznawalne, por. fo-timmdiriut „jestem wystarczający” < *fo-to-imm-di-ret-, gdzie rdzeniem czasownikowym jest *ret- „biec”, a całość znaczy dosłownie „biec pod/do/wokół/od”. Tylko pierwsza lub druga cząstka tego typu była akcentowana, a wszystkie następujące po niej sylaby ulegały opisanym wyżej procesom, przez co rdzeń czasownikowy nierzadko zupełnie zanikał. Ciekawostką jest, że odziedziczony z pie. nom./voc.pl. *-ōs został zastąpiony przez zaimkowy nom.pl. *-oi, aczkolwiek wyłącznie w funkcji nom.pl – *-ōs występował dalej w funkcji wołacza. Taka zmiana (funkcji prymarnej, ale nie sekundarnej) nosi nazwę czwartego prawa analogii Jerzego Kuryłowicza.

Rzućmy na koniec okiem na krótki fragment Testamentu Moranna, napisanego ok. roku 700 n.e., zawierającego porady dla młodego króla od legendarnego sędziego – Moranna:

§17 Is tre ḟír flathemon ad- manna mármeso márḟedo -mlasetar.

§18 Is tre ḟír flathemon ad- mlechti márbóis -moínigter.

§19 Is tre ḟír flathemon ro-bbí cech etho ardósil imbeth.

§20 Is tre ḟír flathemon to- aidble éisc i sruthaib -snáither.

§21 Is tre ḟír flathemon clanda caini cain-tussimter.

„§17 To przez sprawiedliwość władcy smakuje się bogactwa wielkich owoców wielkiego drewna.

§18 To przez sprawiedliwość władcy utrzymuje się mleczność wielkiej trzody.

§19 To przez sprawiedliwość władcy jest bogactwo wszelkiego wysokiego zboża.

§20 To przez sprawiedliwość władcy mrowie ryb pływa w strumieniach.

§21 To przez sprawiedliwość władcy piękne dzieci pięknie się rodzi.”

is – „jest”, czyt. [isz] < pie. *h1esti „jest”.

flathemon – „władca”, gen.sg. od fla(i)them < pracelt. *wlati-amon- z pie. sufiksem *-mon- por. gr. ἡγε-μών [hēge-mṓn] “przywódca, hegemon”

mármeso márḟedo – „wielkich owoców wielkiego drewna”, zbitki złożone z már „wielki, wspaniały” i odpowiednio meso, gen.sg. od mes „owoc” (pokrewny do wal. mes „żołędzie”, które symbolizowały sprawiedliwe rządy) oraz fedo, gen.sg. od fed „drewno” < pracelt. *widu- < pie. *u̯idhu-, por. ang. wood; warto przy tej okazji zwrócić uwagę na aliterację

márbóis – „wielkiego bydła”, jw., bóis < pie. *gwōu-, por. łac. bōs „krowa, byk”, gr. βοῦς [boûs]

cech – „każdego”, gen.sg. od cach < pie. *kwā-kwo-, por. ros. какой [kakoj] „jaki?”

éisc – „ryb”, gen.sg. od íasc < pie. *peisk-, por. łac. piscis, ang. fish

Chociaż swego czasu przysporzył naukowcom wiele problemów, język staroirlandzki przyczynił się do rozbudzenia dziedziny, przed którą, do czasu rozwiązania problemu przynależności języków celtyckich, nie stanęło żadne poważniejsze wyzwanie. Jest on także niezwykle ciekawy i chociaż doprowadzenie wymowy do perfekcji, nauka wszelkich zmian i form jakie przez nie powstały to bardzo czasochłonne procesy, niewątpliwie pozwolą badaczowi odkryć zupełnie nową kulturę, zachowaną nierzadko jedynie na marginesach ksiąg łacińskich.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 274-290.

David Stifter, Sengoídelc – Old Irish for Beginners, Syracuse NY 2006.

O języku (staro)litewskim słów kilka

Lãbas, draugi! W tym tygodniu zerkniemy na język (staro)litewski (a przy okazji również na inne języki bałtyckie), który należy do bałtyckiej grupy, bałtosłowiańskiej podrodziny i indoeuropejskiej rodziny językowej. Języki bałtyckie dzielą się na zachodnie, zawierające tylko języki wymarłe (jak staropruski), oraz wschodnie (m.in. litewski, łotewski i łatgalski). Warto przy tej okazji również zaznaczyć, że język estoński, mimo geograficznej „bałtyckości”, językiem bałtyckim, ani nawet indoeuropejskim, nie jest (należy za to do rodziny uralskiej, wraz z m.in. fińskim czy węgierskim). Język litewski jest językiem żywym, prawdopodobnie najbardziej archaicznym spośród języków indoeuropejskich w ogóle. Antoine Meillet zwykł nawet niegdyś mawiać, że „kto chciałby usłyszeć, jak mówili Indoeuropejczycy, musi porozmawiać z litewskim chłopem”. Jest to oczywiście dalekie od prawdy i nie można przeceniać archaiczności litewskiego (zwłaszcza w zakresie fleksji czasownika), natomiast prawdą jest, że ostało się w nim wiele spośród najdawniejszych cech.

Pierwsze świadectwa pisane pochodzą dopiero z końca okresu istnienia Wielkiego Księstwa Litewskiego (1362-1569), chociaż o kontaktach z Bałtami i rejonem Morza Bałtyckiego wiemy ze źródeł nieco starszych, w tym archeologicznych. Około XVI wieku p.n.e. ludy zamieszkujące ten region trudniły się handlem bursztynem z Mykenami, Anatolią i Bliskim Wschodem, z kolei stamtąd nad Bałtyk trafiały liczne artefakty, w tym statuetka hetyckiego bóstwa z XIII wieku p.n.e. Stricte o Bałtach dowiadujemy się zgoła później, wspominają o nich prawdopodobnie dopiero Tacyt i Klaudiusz Ptolemeusz (choć mógł zrobić to również Herodot, powiązania nie są pewne). Jest dla indoeuropeistyki wielką tragedią tak późne poświadczenie języków bałtyckich, ponieważ niezwykle utrudnia rekonstrukcję dawnych wierzeń, które do wieku XVI zostały dawno wyparte przez chrześcijaństwo. Niemniej jednak, zachowały się do naszych czasów litewskie i łotewskie pieśni ludowe i przekazy, w których zawierają się bardzo odległe powiastki o wielkim znaczeniu kulturowym.

„Lāčplēsis („Niedźwiedziobójca”, bohater łotewskiego eposu narodowego), fragment Pomnika Wolności w Rydze”

Lāčplēsis („Niedźwiedziobójca”, bohater łotewskiego eposu narodowego), fragment Pomnika Wolności w Rydze, źródło: Wikimedia Commons

Jeśli chodzi o cechy języków bałtyckich, warto wspomnieć analogiczną do słowiańskiej zmianę spółgłosek palatalnych * i *(h) w s i z, np. pie. *ḱr̥d- „serce” > łot. sirds, st.-prus. seyr; pie. *ǵr̥h2-n- “ziarno” > łot. zirnis, st.-prus. syrne (por. łac. grānum). W języku litewskim te spółgłoski przeszły w š i ž: širdìs „serce”, žìrnis „groch”. Reguła „ruki” (o której wspominałem w artykule O języku starocerkiewnosłowiańskim słów kilka) zmieniła *s na š w niektórych litewskich słowach, np. viršùs „wierzch” (por. scs. vrĭxŭ „wierzch”, pol. wierzch) < *u̯r̥s-, aušrà „świt” < *h2eus-r- (por. łac. aurōra). Bardzo ciekawą cechą języków bałtyckich jest synkretyzm form 3. osoby liczby mnogiej, podwójnej i pojedynczej, więc lit. ẽsti znaczy „jest”, „są”, „obydwaj/dwie/dwa są”. Niektórzy podejrzewają, że może być to wpływ języków uralskich, z którymi Bałtowie pozostawali w stałym kontakcie. Stąd prawdopodobnie pochodzą również trzy archaiczne przypadki obecne w starolitewskim, dziś nieużywane: allativus (kierunek do i do wewnątrz, por. hetycki), illativus (do środka, w coś) oraz adessivus (przebywanie na czymś).

Rzućmy wreszcie okiem na fragment tekstu w języku starolitewskim, jest to jedna zwrotka tradycyjnego lamentu raudà, w tym przypadku po śmierci syna (pisownia została zmodernizowana). Co ciekawe, praktycznie każde słowo można rekonstruować dla języka praindoeuropejskiego bez większych problemów:

Õ mãno sūnẽli, mãno dobilė̃li, õ mãno artojė̃li, mãno šienpiūvė̃li! Išauš pavasarė̃lis, visų̃ sūnẽliai põ lýgius laukeliùs sù naujomìs žagrẽlėmis, sù šėmaĩs jautẽliais; õ žmonių̃ sūnẽliai põ lýgias lankelès sù šviesaĩs dalgẽliais švytū́ja.

O mój synku, moja koniczynko, mój mały oraczu, mój maleńki kosiarzu! Wiosenka zajaśnieje, synki wszystkich (będą) na płaskich poletkach z nowymi pługami, z młodymi siwymi wołami; o, synusiowie ludzi błyskają na płaskich łączkach świecącymi kosami.”

sūnẽli – “synku”, zdrobnienie od sūnùs, pokrewny do pol. syn, ang. son < pie. *suHnús.; większość (jeśli nie wszystkie) rzeczowników w tym lamencie pojawia się jako zdrobnienia – tylko część została oddana w tłumaczeniu

išauš – „nastanie jasny dzień”, 3.sg.fut. od iš-aũšti, por. aušrà „świt”

pavasarė̃lis – „wiosenka”, od pavãsaris „wiosna”, dosł: „pod latem” (vãsara „lato”), por. cz. podzim „jesień”, dosł: „pod zimą”

visų̃ – „wszystkich”, gen.pl. od vìsas, por. scs. vĭsǐ, pol. wsze itp., wed. víś-va- „każdy”

žmonių̃ – „ludzi”, gen.pl. od žmogùs (st.-lit. žmuõ), pokrewne do st.-prus. smuni(n), łac. homō (rdzeń homin-) < pie. *dhh(e)mō(n)

švytū́ja – „błyskać”, < pie. *ḱu̯īt-, formy wzdłużonej z *ḱu̯it-, stopnia zerowego od *ḱu̯ei-t- > scs. svĭtiti sę, pol. świecić (się), ang. white

Na przestrzeni lat postrzeganie języka litewskiego zmieniło się z uznania jego doszczętnej archaiczności (przekonanie wzmacniane przez odpowiedniości, jak lit. kàs i wed. kás „kto”) na jego zupełne niedocenienie. Niemniej prawdą jest, że zachowuje on stosunkowo liczne cechy prajęzyka, a akcentuacja, podobnie jak w przypadku języków słowiańskich, jest bardzo pomocna, zwłaszcza przy rekonstrukcji spółgłosek laryngalnych.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 378-387.

Alfred Senn, Handbuch der litauischen Sprache. Band I, Grammatik, Heidelberg 1966.

O języku starocerkiewnosłowiańskim słów kilka

Radujtesę, drudzi! Tym razem przyjrzymy się językowi starocerkiewnosłowiańskiemu, który wchodzi w skład słowiańskiej grupy, bałtosłowiańskiej podrodziny i indoeuropejskiej rodziny językowej. Języki słowiańskie dzielą się z kolei na zachodniosłowiańskie (m.in. polski, czeski), wschodniosłowiańskie (rosyjski czy białoruski) oraz południowosłowiańskie (np. bułgarski, słoweński), do których należy również język starocerkiewnosłowiański. Choć jest on wymarły, przekształcił się w język liturgiczny cerkwi prawosławnej – cerkiewnosłowiański. Poza tym zawdzięczamy mu niezwykle liczne zapożyczenia południowosłowiańskie we współczesnym języku rosyjskim (stąd występują takie pary, jak глава [gława] „szczyt, rozdział” vs голова [gołowa] „głowa”, lub агнец [agniec] „baranek (raczej w sensie biblijnym)” vs ягнёнок [jagnionok] „jagnię” (notabene obydwa pochodzą z pie. *h₂egʷn-, por. łac. agnus, gr. ἀμνός [amnós]).

Język starocerkiewnosłowiański zapisywany był za pomocą dwóch alfabetów – stworzenie pierwszego z nich przypisuje się najczęściej św. Cyrylowi, za to twórcą drugiego miał być jeden z uczniów Cyryla i Metodego; była to kolejno głagolica, częściej używana w tzw. „kanonie”, o którym za chwilę, oraz cyrylica, raczej obecna w późniejszych odpisach. To właśnie cyrylica, alfabet późniejszy, rozwinął się w systemy pisma używane do zapisu nie tylko języków słowiańskich (m.in. bułgarskiego czy rosyjskiego – grażdanka), ale również m.in. abchaskiego, kazachskiego, czy mongolskiego.

Baščanska ploča, najstarszy zachowany tekst w głagolicy, znaleziony na wyspie Krk w Chorwacji, źródło: Wikimedia Commons

Baščanska ploča, najstarszy zachowany tekst w głagolicy, znaleziony na wyspie Krk w Chorwacji, źródło: Wikimedia Commons

 

Pierwsze teksty zapisane głagolicą jeszcze przez Cyryla i Metodego nie zachowały się, posiadamy dopiero odpisy datowane od końca X wieku. Grupa tekstów, w których zachowane są klasyczne cechy języka starocerkiewnosłowiańskiego, stanowi kanon. O włączeniu do kanonu decydował więc nie wiek, ale właśnie konsekwentne zachowywanie w piśmie następujących cech:

  • Samogłoski nosowe ę, ǫ, np. pętĭ (pol. pięć), rǫka (pol. ręka)
  • Samogłoska jać (ѣ/ѣ – ě), np. město (pol. miejsce)
  • Grupy ra, la między samogłoskami i w nagłosie będące rezultatem przestawki w miejscu pierwotnych *or, *ol, np. blato (< prasłow. *bolto < prabał.-słow. *balta, por. lit. bal, pol. błoto), ralo (< prasłow. *ordlo < pie. *h2érh3trom, por. łac. arātrum, orm. aror, pol. radło), czy lakŭtĭ (< prasłow. *olkŭtĭ < pie. *Heh3l-, por. łac. ulna, lit. alkū́nė, pol. łokieć)
  • Grupy spółgłoskowe št, žd w miejscu pierwotnych *tj, *dj, *kt’ (*gt’), np. svěšta (< prasłow. *svět’a (*svět + *-ja), por. skr. śvetya „biały”, pol. świeca), mežda (< prasłow. *med’a < pie. *medhieh2, por. lit. mẽdis „drzewo”, łac. medius „środek”, pol. miedza).

Naturalnie, im tekst powstał później, tym więcej trafiło doń słów z poszczególnych dialektów słowiańskich i tym mniej starannie były zapisywane. Działo się tak przez zjawisko dyglosji – język starocerkiewnosłowiański był używany jedynie w dokumentach oficjalnych i podczas liturgii, w życiu codziennym natomiast posługiwano się językami lokalnymi (obecnie zjawisko to występuje m.in. w krajach arabskich – dialekty arabskiego w większości nie są między sobą zrozumiałe).

Z cech szczególnych języków słowiańskich ogólnie wspomnieć należy szczególnie zmianę spółgłosek palatalnych *ḱ i *ǵ(h) w s i z, np. pie. *ḱlōu̯ā „sława” > scs. slava, pol. sława, ale gr. κλέ(ϝ)ος [kle(w)os]; pie. *ǵneh3- „wiedzieć, znać” > scs. znati, pol. znać, ale łac. gnōscō. Interesujące są także tzw. jery – bardzo krótkie samogłoski ь (jer miękki/przedni) oraz ъ(jer tylny/twardy), które zależnie od pozycji w zdaniu były słabe lub mocne. Słabe zanikały w późniejszym rozwoju, natomiast mocne przechodziły w pełne samogłoski, tj. wokalizowały się. Najbardziej charakterystyczną cechą systemu czasownikowego języków słowiańskich jest posiadanie przezeń rozróżnienia aspektu dokonanego i niedokonanego. Oznacza to, że (prawie) każdy czasownik składa się tak naprawdę z pary czasowników, jednego w aspekcie niedokonanym, drugiego w dokonanym (por. np. będę brał vs wezmę, czytałem vs przeczytałem). Warto również przytoczyć nieco bardziej ogólne prawo głosowe, które oprócz języków bałto-słowiańskich zaszło również w języku ormiańskim i językach indoirańskich – reguła „ruki”. W językach słowiańskich, wedle tej reguły, *s, które występowało pierwotnie przed *r, *u, *k oraz *i przeszło w spółgłoskę szczelinową miękkopodniebienną bezdźwięczną x (pol. ch), por. scs. uxo „ucho” < pie. *h2euso-, rěxŭ „rzekłem” < pie. *rēk-s-om, -ěxŭ (miejscownik l.mn.) < *-oisu.

Przyjrzyjmy się wreszcie fragmentowi tekstu w języku starocerkiewnosłowiańskim, jest to wyimek z Ewangelii św. Łukasza 2,4-5, w unormowanej pisowni:

4          vŭzide že Iosifŭ otŭ Galileję, iz grada Nazaretĭska, vĭ Ijuděǫ, vŭ gradŭ Davydovŭ             iže naricajetŭ sę Vitleemŭ, zane běaše otŭ domu i otĭčĭstviě Davydova.

5          napisati sę sŭ Mariejǫ, obrǫčenojǫ emu ženojǫ, sǫštejǫ neprazdŭnojǫ

4          „Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta           Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida,

5          żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.”

že – „-że”, dość popularne w Krakowie; w języku polskim dodawane do wzmacnianego czasownika, w starocerkiewnosłowiańskim pisane osobno. < pie. *ghe, por. wed. (g)ha.

naricajetŭ sę – „nazywa się” = „jest nazywane”, forma od niedokonanego czasownika naricati; forma dokonana – narešti od rešti „mówić, rzec”. to dawny biernik zaimka zwrotnego.

běaše – „był”, -aše- pochodzi od -ax-, palatalizowanego przed -e; -x- pochodzi od s z aorystu sygmatycznego.

obrǫčenojǫ – „poślubioną”, imiesłów od czasownika obrǫčiti „poślubić” od rǫka „ręka”, por. pol. zaręcz.

ženojǫ – „żoną” < pie. *gwḗn-, por. gr. γυνή [gynḗ] „kobieta”, luw. wanattis „id.”, st.-ang. cwene „id.” (późniejsze queen „królowa”).

Ogrom zmian, jakie zaszły na przestrzeni dzielącej język prasłowiański i starocerkiewnosłowiański daje nam liczne istotne argumenty typologiczne – czy spojrzymy na leksykę, semantykę, czy kategorie gramatyczne. Język ten, razem z pozostałymi językami bałtosłowiańskimi, jest także niezwykle ważny dla rekonstrukcji akcentu języka praindoeuropejskiego, a zatem nieodzowny dla całej dziedziny.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 364-375.

Tadeusz Brajerski, Język staro-cerkiewno-słowiański, Lublin 1990.

Recepcja pitagorejsko–orfickiej wizji zaświatów w VI księdze Eneidy

Od XVIII wieku sugestywnie uważa się, że dominujący wpływ na kształt szóstej księgi Eneidy, miał ruch religijny nazywany pitagorejsko–orfickim. Usprawiedliwiano to tym, że występuje w niej wiara w metempsychozę – wędrówkę dusz – i doktryna grzechu pierworodnego. Uznaje się, że pojęcie wędrówki dusz jako pierwszy wprowadził Pitagoras, jednak doktryna reprezentowana przez Wergiliusza wydaje się być dużo bardziej rzymska, w znacznej mierze oparta na przetworzeniach Cycerona. Co ważne, wykorzystanie tego motywu było na pewno w sugestywny sposób podyktowane celami literackimi, bowiem mógł on zaprezentować przed Eneaszem, a tym samym przed czytelnikiem, przyszłych przywódców państwa rzymskiego w realiach mitycznych.

S. Torjussen stara się udowodnić, że szósta księga Eneidy nie powinna być uznawana za bezpośrednie zapożyczenie myśli orficko–pitagorejskiej, udowadniając, że tylko niektóre elementy przypominają te widniejące na złotych tabliczkach z Turii [Orfickie Złote Tablice są trzydziestoma pięcioma kawałkami złotej folii znalezionej w grobach na terenie starożytnej Grecji i Rzymu. Teksty te dostarczają instrukcji i informacji, które mają kierować duszą zmarłego w podziemiach. Pierwotnie uważano, że mają odzwierciedlają orficki system wierzeń, jednakże późniejsze odkrycia sugerują, że muszą być powiązane z kultami misteryjnymi. Większość z nich pochodzi z IV wieku p.n.e. – przyp. aut.]. Chociaż monolog Anchizesa zaczyna się podobnie jak niektóre z tablic – niektórzy badacze uznawali to za ważny dowód w potwierdzeniu zapożyczania tez orfickich przez Wergiliusza – to podobieństwo słów nie niesie za sobą podobieństwa myśli. Złote tabliczki odzwierciedlają inną eschatologię dotyczącą oczyszczenia i kary. Mówią, że zmarły przybywa do Hadesu już oczyszczony. Z tekstu Wergiliusza wypływa całkowicie odmienna wizja, zresztą podobnie jak ma to miejsce w rozważaniach Platona. Dusze oczyszczają się dopiero w podziemiach smagane karami, czy obmywając się w wodach zapomnienia Lete. Analogicznie dzieje się z wizją odradzania po śmierci. Otóż ze złotych tabliczek nie da się odczytać, żeby spodziewano się takowego odrodzenia, bardziej oczekiwano na stanie się jednym z błogosławionych i spłacenie kary. Zatem obraz mar przedstawiony przez Wergiliusza, bliższy jest eudajmoniom Platona, czy esloi Pindara. Ważnym tropem, rozpatrywanym przez Molyviati–Toptsis, jest napotkane przez Eneasza i Sybillę rozwidlenie dróg przed ich wejściem do Elizjum i takie ułożenie przestrzenne podziemi, żeby kraina dusz dobrych była po prawej stronie. Wspomniany badacz dostrzega w tym inspirację mitem Platona o Er, gdzie na podobnym rozwidleniu pamfilijski wojownik mógł skręcić albo w lewo, gdzie droga prowadziła do kary za przyszłe grzechy, albo w prawo, gdzie prowadziła do boskiej nagrody. Na podstawie tego dowodzi, że obaj musieli być inspirowani tym samym źródłem. Jednak Torjussen podkreśla, że żadna ze złotych tablic nie wspomina dokładnie o żadnym kierunku, w jakim powinien podążać zmarły, ani nawet o rozwidleniu drogi. Konkluduje, że ta zależność powinna być traktowana jako typowa cecha greckiej eschatologii, ponieważ pojawia się w szerokiej gamie źródeł. Wydaje się jednak, że przypisywanie kierunkom określonych właściwości ma dużo bardziej pierwotne korzenie i wywodzi się z prehistorycznych struktur społecznych i szamanistycznych konceptów rzeczywistości. Według szamańskiej koncepcji świata w ujęciu J. S. Wasilewskiego, strona lewa symbolizuje pierwiastek żeński, obcy, drogę pod słońce prowadzącą do regresu i śmierci. Natomiast strona prawa męskość, przyszłość, rozwój, zaproszenie do centrum, do swoich. A owe centrum i dotarcie do niego w wierzeniach szamańskich stanowi największą świętość. Świat opisywany przez szamanów można rozpatrywać jako szereg koncentrycznych sfer i jako układ wertykalny, o symetrycznym porządku zbiegającym się w jednym punkcie i strukturze mandalicznej. Ziemia posiada swoisty „pępek”, zamieszkiwany przez istoty należące do jednej społeczności, otoczony zewsząd dzikimi okolicami. Struktura ta w wielu wierzeniach odpowiada zaświatom, które często realizują się jako lustrzane odbicie świata realnego. Podobną konstrukcję można odnaleźć w wergiliańskiej wizji Hadesu. Arcymistrzowsko motyw ten przetwarza Dante Alighieri w Boskiej komedii, zresztą sam. wiele czerpiąc z dzieła Wergiliusza. Większość idei, które uważane są za typowo orficko–pitagorejskie interpolacje w szóstej księdze, można odnaleźć w starożytnych rzymskich tekstach i tradycjach, które odzwierciedlały współczesne Wergiliuszowi wierzenia na temat życia pozagrobowego. Wygląda to bardziej na mieszaninę stoicyzmu, platonizmu, mitologii, niż jako deklaracja pitagorejsko–orfickich poglądów. Prawdopodobnie miało to służyć jedynie pewnemu określonemu celowi literackiemu, tym samym autor nie czuł się w obowiązku ścisłego podążania za wykorzystywanymi źródłami.

Patryk Czyżewski

Bibliografia: 

S.S. Torjussen, The „Orphic-Pythagorean” eschatology of the Gold Tablets from Thurii and the sixth book of Virgil’s Aeneid, University of TromsØ, 2008.

A.Bernabe, A. Cristobal, Instrucciones para el más allá: las laminillas órficas de oro, Madryt 2001.

U. Molyviati-Toptsis, Vergil’s Elysium and the Orphic-Pythagorean Ideas of After-Life”, [w:] Mnemos, IV, 47, s. 33-46, 1994.

J.S. Wasilewski, Podróże do piekieł; rzecz o misteriach szamańskich, Warszawa 1979.

O sanskrycie słów kilka

Namo vaḥ, mítrāsaḥ! Jako że w ramach Sekcji Językoznawczej w roku akademickim 2021/22 mamy w planach naukę sanskrytu, warto byłoby powiedzieć o nim kilka słów. Sanskryt jest jednym z przedstawicieli indoirańskiej podrodziny języków indoeuropejskich. Podrodzina indoirańska dzieli się z kolei na grupę irańską (z której poznaliśmy już awestyjski), nuristańską (bardzo nieliczną, przejściową) oraz indyjską czy indoaryjską, do której wchodzi 210 języków, którymi posługuje się miliard ludzi, zamieszkujących w większości Półwysep Indyjski. To do tej ostatniej grupy należy wymarły sanskryt wedyjski i wywodzący się z niego sanskryt klasyczny, używany w liturgii hinduistycznej oraz nauce i filozofii (co więcej, w 1999 roku prawie 3000 osób deklarowało, że posługuje się nim jako jedynym językiem ojczystym).

Sanskryt wedyjski jest poświadczony głównie – jak sama nazwa wskazuje –  w Wedach, najstarszych tekstach hinduizmu, reprezentujących całą ówczesną wiedzę o świecie ludzi i bogów. Najstarszą znaną Wedą (i przy okazji najstarszym utworem w sanskrycie wedyjskim) jest Rygweda, której poszczególne hymny były przekazywane ustnie od II tysiąclecia p.n.e. Sanskryt klasyczny został wedle tradycji sformalizowany przez Paniniego (Pāṇini) w dziele pt. Aṣṭādhyāyī (dosł: „Księga ośmiu rozdziałów”) – pierwszej gramatyce opisowej, która przetrwała do naszych czasów w całości, a której dorównają dopiero gramatyki XX wieku.

Malowidła na sklepieniu świątyni Wirupakszy w Hampi, źródło: Wikimedia Commons

Malowidła na sklepieniu świątyni Wirupakszy w Hampi, źródło: Wikimedia Commons

Jednak nawet Rygweda nie jest napisana całkowicie archaicznym językiem, część bowiem należy do późniejszego stadium rozwoju – prakrytów. Słowo „prakryt” pochodzi od prākr̥tam „oryginalny, niski” i kontrastuje z sanskrytem od saṃskr̥tam „zebrany, ułożony”, co już w czasach wedyjskich świadczyło o ich różnym statusie. Zależność między nimi można porównać do relacji łaciny klasycznej i wulgarnej – tak jak z łaciny wulgarnej rozwinęły się języki romańskie, z prakrytów wyrosły współczesne języki indyjskie, jak hindi czy marathi.

Spośród cech charakterystycznych sanskrytu trzeba wyszczególnić jego niezwykle bogatą i skomplikowaną fonologię. Jest to jedyny starszy język indoeuropejski, w którym zachowały się spółgłoski dźwięczne przydechowe bh, dh i gh. Oprócz tego pojawiły się trzy nowe zestawy spółgłosek: znane skądinąd bezdźwięczne przydechowe, jak ph, spółgłoski palatalne, m.in. c, ch, j [dź] oraz spółgłoski cerebralne (zębowe wymawiane z czubkiem języka zawiniętym do tyłu), zapisywane z kropką pod literą, np. . Przy tej okazji warto przytoczyć dwa ciekawe prawa głosowe: pierwsze, prawo Bartholomaego, zachodzi ogólnie dla języków indoirańskich. Według niego w zbitkach złożonych ze spółgłoski dźwięcznej przydechowej i bezdźwięcznej najpierw doszło do upodobnienia bezdźwięcznej, a później przesunięcia przydechu na drugą dźwięczną, więc np. zbitka *ght najpierw stała się *ghdh, a potem *gdh. Drugie prawo głosowe, prawo Grassmanna, zachodzi już tylko dla sanskrytu (oraz greki, niezależnie) – w sekwencji dwóch spółgłosek przydechowych, pierwsza ów przydech traci, stąd imiesłów *bhudh-tó- przeszedł w buddha- „przebudzony” (na podstawie tego widzimy również prawo Bartholomaego). W sanskrycie istniał również bardzo rozbudowany system sandhi, czyli upodobnień między- i wewnątrzwyrazowych (por. pol. „chleb pszenny” [chlep pszenny] i „chleb żytni” [chleb żytni]). Jeśli chodzi o morfologię, sanskryt zachował większość kategorii języka praindoeuropejskiego – największą spośród starszych języków indoeuropejskich. Rzeczowniki odmieniają się przez 3 liczby, 3 rodzaje i 8 przypadków (takie jak w języku polskim + ablativus, od kogo, od czego?). Czasowniki natomiast – 6 czasów (teraźniejszy, przeszły niedokonany, aoryst, przyszły, perfectum, plusquamperfectum), 3 strony (czynna, zwrotna, bierna) i 5 trybów (oznajmujący, łączący, życzący, rozkazujący oraz w sanskrycie klasycznych precativus, wyrażający prośbę). Ciekawe jest również, w jak rozbudowany sposób funkcjonowało w sanskrycie klasycznym tworzenie złożeń, np. kobieta przyrównana jest do rzeki opatrzonej epitetem r̥juṣaḍpadapaṅktijuṣṭapadmā, czyli „mająca lotosy, które cieszyły zbiorowisko pszczół w rzędzie”.

Na końcu przyjrzyjmy się fragmentowi z hymnu 10.90 z Rygwedy, opisującym Puruṣę, źródło wszechświata. W niniejszych wersach zaprezentowany zostaje mit ajtiologiczny, wyjaśniający system kastowy społeczeństwa Indii:

11 yát púruṣaṃ ví ádadhuḥ katidhā́ ví akalpayan
múkhaṃ kim asya káu bāhū́ kā́ ūrū́ pā́dā ucyete

12 brāhmaṇò ‘sya múkham āsīd bāhū́ rājanyàḥ kr̥táḥ
ūrū́ tád asya yád váiśyaḥ padbhyā́ṃ śūdró ajāyata

11 Gdy podzielili Puruṣę, na ile części go zmienili?
Czym była zwana jego twarz, ręce, biodra, stopy?

12 Kastą kapłanów była jego twarz, ręce stały się kastą książęcą
Biodra – trzecią kastą, ze stóp zrodziła się czwarta kasta

ví ádadhuḥ „osobno” + 3 os. czasu przeszłego niedokonanego od dádhāmi „kładę” (por. gr. τίθημι [títhēmi] < pie. *dhé-dheh1-; widać tu świetnie działanie prawa Grassmanna).

ucyete – „są nazywane”; forma w liczbie podwójnej z rdzenia vac- „zwać, mówić” < pie. *u̯ekw-, por. gr. (ϝ)έπος [(w)épos] „słowo, epos”, łac. vox, vocis „głos”.

váiśyaḥ – „ktoś, kto osiadł (na roli), rolnik” – członek trzeciej kasty, waiśów; váiśyaḥ < pie. *u̯eiḱ- „zamieszkiwać”, por. gr. (ϝ)οῖκος „dom”, pol. wieś.

ajāyata – „zrodziła się”; czas przeszły niedokonany od jan- „rodzić” < pie. *ǵenh1- „rodzić”, por. gr. γένος [génos] „ród, potomstwo”, stirl. gníid „robić” < pracelt. *gniyeti.

Sanskryt, od momentu odkrycia daleko sięgających zależności między nim i innymi językami europejskimi, stanowił kanon badań indoeuropeistycznych. Zachwyt tym językiem sprawił, że pierwotnie praktycznie całą rekonstrukcję bazowano w głównej mierze właśnie na nim. Prawdą jest, że sanskryt otworzył przed badaczami niezwykłe możliwości, trzeba jednak uważać, by nie przysłonił on innych języków, równie potrzebnych do rzetelnej pracy.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 180-202.

Walter Harding Mauer, The Sanskrit Language. An Introductory Grammar and Reader, Londyn-Nowy Jork 2004.

O języku staroormiańskim słów kilka

Ołǰ lerukc, barekamkc! Język staroormiański, długo uważany za jeden z języków irańskich (jak m.in. awestyjski czy staroperski), ze względu na bardzo rozlegle zapożyczenia leksykalne z czasów dominacji imperiów irańskich należy do własnej, odrębnej rodziny języków indoeuropejskich. Udowodnił to dopiero w roku 1877 Heinrich Hübschmann, młody uczony, który zwrócił uwagę, że w staroormiańskim dość często występowały dwa różne słowa opisujące ten sam koncept. Jedno z nich można było uznać za zapożyczenie z któregoś, z języków irańskich, drugie z kolei za rdzenne, ponieważ zachodziły w nim zupełnie inne przemiany fonetyczne.

Staroormiański został poświadczony na piśmie jako konsekwencja chrystianizacji Armenii około roku 300. Na początku wieku V, jak się tradycyjnie uważa, Mesrop Masztoc, duchowny i uczony, opracował alfabet ormiański. Jest on niezwykle wyrafinowany – każdy dźwięk w języku ma odpowiadającą mu literę i vice versa (występują jedynie nieliczne odstępstwa od tej reguły, np. dwuznak ու [ow] na modłę grecką zapisuje pojedynczą samogłoskę „u”). Używając tego alfabetu, Masztoc zapisał najwcześniejsze przekłady z języka greckiego i syriackiego. W pierwszej połowie wieku V powstało również tłumaczenie Biblii na język staroormiański. Wszystko to zostało przekazane na nieco późniejszych manuskryptach (najwcześniejszy pochodzi z roku 887), stąd przy studium tekstów należy być szczególnie wyczulonym na możliwe interpolacje i modernizacje tekstu.

Mesrop Masztoc wykłada uczniowi alfabet ormiański, źródło: flickr.com

Mesrop Masztoc wykłada uczniowi alfabet ormiański, źródło: flickr.com

Oprócz języka staroormiańskiego znamy również średnioormiański – język urzędowy w Królestwie Cylicji od XI do XIV wieku – oraz żywe współcześnie języki nowoormiańskie. Zazwyczaj w kontekście nowożytnym mówi się o jednym języku, jednakże dialekt zachodni i wschodni różnią się od siebie w tak dużym stopniu, że śmiało można nazwać je dwoma odrębnymi (choć oczywiście bardzo blisko spokrewnionymi) językami. Bierze się to stąd, że wschodnioormiański, język urzędowy Republiki Armeńskiej, powstał na bazie dialektu ararackiego (= erywańskiego, pod koniec XIX wieku Ormianie stanowili większość mieszkańców stolicy Gruzji) oraz tyfliskiego, podczas gdy zachodnioormiański, język diaspory z terenów Turcji – na bazie dialektu stambulskiego. Różnice między nimi widać szczególnie dobrze na przykładzie koniugacji, por. st.-orm. sirem „kocham”, wsch.-orm. sirum em „id.” (dosł.: „kochając jestem”) oraz zach.-orm. gy sirem „id.” (samo sirem oznacza „żebym kochał”).

Spośród cech charakterystycznych języka warto wymienić jeszcze tzw. ormiańską przesuwkę spółgłoskową, najbardziej unikatową zmianą, zgodnie z którą, jak można to przedstawić na przykładzie spółgłosek zwartych zębowych, praindoeuropejska dźwięczna przydechowa *dh przeszła w dźwięczną d, dźwięczna *d w bezdźwięczną t, natomiast bezdźwięczna *t w bezdźwięczną przydechową th. Dość szczególne są również zmiany dotyczące glajdu *u̯, w nagłosie bowiem przeszedł w g, a w pozycji interwokalicznej w v (por. zwrot ger i veroy „nad i ponad”, przy czym zarówno ger i ver pochodzą z tego samego pierwiastka *u̯er- < *uper). Zbitki z *u̯ również wykazują kuriozalne przekształcenia: *su̯ przeszło w kh (por. khoyr „siostra” < *su̯esor), *ḱu̯ w sk (por. skownd „piesek” jak niem. Hund < *ḱu̯on-t-), a *du̯ w rk (stąd erkowdwa”). Morfologia została nieco uproszczona w stosunku do stanu praindoeuropejskiego – zaniknęła liczba podwójna, a system czasownikowy został w większości zupełnie przebudowany (występowanie jednego imiesłowu, oznaczanie strony medio-pasywnej z pomocą zmiany rdzenia).

Przyjrzyjmy się wreszcie krótkiemu fragmentowi w języku staroormiańskim. Jest to wyimek z Biblii Ormiańskiej, Mk 14,17–18:

Ew ibrew erekoy ełew gay erkotasaniwkcn handerj: Ew ibrew bazmeccan ew deṙ owtein, asē Yisows. amēn asem jez, zi mi omn i jēnǰ matnelocc ē zis, or owtē isk ənd is:

Kiedy wieczór nastał, przybył [Jezus] z grupą Dwunastu. Gdy siedzieli i jedli, rzekł Jezus: Zaprawdę powiadam wam, że jeden z was mnie wyda – ktoś, kto spożywa wraz ze mną.”

erekoy – „wieczór” < pie. *h1regwo-, por. gr. ἔρεβος [erebos] „mrok”.
gay – „przybywa” < pie. *u̯ādh- por. łac. vādere „iść” (bardzo dobrze widać tutaj zmianę > g).
asē - „rzecze” < pie. *h2eǵ- „mówić”, por. łac. ait „rzekł”, gr. [ē] „id.”.
mi – „jeden” < pie. *sem-, por. gr. μία [mia] „jedna”, łac. similis „podobny”, pol. są- w znaczeniu „współ-”, np. w wyrazie są-siad.

Język staroormiański, ze względu na swoją unikatowość niewątpliwie istotny przy rekonstrukcji pewnych zjawisk, jest językiem niezwykle ciekawym i pięknym. Brak dostatecznie dobrego wytłumaczenia niektórych przemian powoduje, że wokół staroormiańszczyzny nieustannie toczą się żywe dyskusje, wnoszące również wiele do ogólnie pojmowanej indoeuropeistyki.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 337–349.

Andrzej Pisowicz, Gramatyka ormiańska (Grabar – Aszcharabar), Kraków 2001.

Zapomniane eklogi

W literaturze dość znany jest motyw złotego wieku, po raz pierwszy wprowadzony w Pracach i dniach Hezjoda w VIII wieku p.n.e. Pojawił się on później m.in. w Eklodze IV Wergiliusza czy Metamorfozach Owidiusza. Hezjod jako złoty wiek (Prace i dni 109-126) określa czas, kiedy ludzie żyli jak bogowie, nie trudzili się i nie mieli żadnych trosk oraz umierali, jak gdyby zapadali w sen. Wergiliusz natomiast w Eklodze IV opisuje, że złoty wiek nadejdzie „falami” – im starsze będzie cudowne dziecko, tym łatwiejsze i obfitsze będzie życie na ziemi, co często interpretuje się jako swoistą laudację epoki augustowskiej. Owidiusz (Metamorfozy I 89-112) podchodzi do tego toposu bardzo podobnie do Hezjoda: nie potrzebowano wówczas praw, rzeki spływały mlekiem i nektarem, zawsze była wiosna, a ziemia wydawała owoce bez pracy.

Mniej jednak znane są tzw. Eklogi z Einsiedeln – dwa utwory utrzymane w tonie idyllicznym, nazwane tak od miejsca ich odkrycia. Przekazane zostały na X–wiecznym manuskrypcie zwanym codex Einsidlensis 266 (na stronach 206 i 207), odnalezionym w klasztorze w Einsiedeln. Po raz pierwszy opublikował je H. Hagen w roku 1869. Zdaje się, że powstały one we wczesnych latach panowania Nerona (54-68 rok n.e.).

Asher B. Durand, „Krajobraz Pasterski", źródło: Wikimedia Commons

Asher B. Durand, „Krajobraz Pasterski”, źródło: Wikimedia Commons

Pierwszy z nich (datowany czasami na rok 64 lub 65 n.e.) wysławia cesarza jako Apollina, Jupitera i autora poematu o podboju Troi, natomiast w drugim przepowiedziany zostaje złoty wiek, mający nadejść w czasach Nerona. W tym przypadku mamy więc do czynienia z bardzo jawną pochwałą władcy. Autor tych dzieł jest nieznany; jako propozycje wysuwano m.in. Lukana, Tytusa Kalpurniusza Sykulusa czy Kalpurniusza Pizona. Nie wiadomo również, czy obydwa poematy wyszły spod ręki tego samego człowieka. Styl momentami przypomina właśnie Kalpurniusza Sykulusa: początek drugiej Eklogi z EinsiedelnQuid tacitus, Mystes? („Czemu milczysz, Mystesie?”) jest bardzo podobny do początku czwartej Eklogi Kalpurniusza – Quid tacitus, Corydon? („Czemu milczysz, Korydonie?”). Ostatni wers tego utworu jest identyczny jak u Wergiliusza: Casta, fave, Lucina, tuus iam regnat Apollo! („Sprzyjaj, czysta Lucyno, już rządzi twój Apollo!”) (por. Verg. Ec. IV 10), a inny bardzo podobny: Saturni rediere dies Astraeaque virgo („Wracają dni Saturna i dziewica Astraja”) (por. Verg. Ec. IV 6: Iam redit et Virgo [sc. Astraea], redeunt Saturnia regna „Już wraca dziewica [Astraja] i wraca władza saturnijska”); warto zwrócić uwagę, że w odróżnieniu od Wergiliusza, autor Eklog z Einsiedeln na pierwszym miejscu umieszcza Saturna, a nie Astraję, i bezpośrednio wspomina imię Astrai. Należy wspomnieć, że typowy styl bukoliczny zostaje naruszony przez rozbijanie heksametrów pomiędzy osoby mówiące, por. II 5: G. Forsitan imposuit pecori lupus? M. Haud timet hostes.

Łatwo jest porównywać Eklogi z Einsiedeln do innych, podobnych dzieł bukolicznych. Czerpią w końcu garściami z Wergiliusza, a zastosowane w nich słownictwo przypomina zasób innych autorów. Trzeba jednak również stwierdzić, że są na swój sposób wyjątkowe – autor (bądź autorzy) ewidentnie chce podkreślić, jak dobrze zaznajomiony jest z dziełami Wergiliusza i jak dobrze czuje się w gatunku idylli oraz toposie złotego wieku. Poematy te są zdecydowanie godne uwagi i nie powinno się oceniać ich tylko przez pryzmat innych dzieł.

Marcel Nowakowski

Bibliografia 

J. Wight Duff, Arnold M. Duff, Einsiedeln Eclogues w: Minor Latin Poets, Loeb Classical Library, Cambridge, MA: „Harvard University Press” 1934.

Jacqueline Amat, Consolation à Livie, Élégies à Mécène, Bucoliques d’Einsiedeln, Paryż: „Les Belles Lettres” 1997.

Dietmar Korzeniewski (red.), Hirtengedichte aus neronischer Zeit, Darmstadt 1971.

Goold, G. P., Virgil: Eclogues, Georgics, Aeneid 1–6, Loeb Classical Library, Cambridge, MA 1999.

Thomas K. Hubbard, The Pipes of Pan, Michigan 1998.

O językach tocharskich słów kilka

Bho-bho waṣamoñ! Języki tocharskie (konkretnie tocharski A oraz tocharski B, o tym, na czym polega różnica między nimi nieco dalej) odkryte zostały, podobnie jak język hetycki, dopiero w XX wieku. Należą one do indoeuropejskiej rodziny językowej i są jej najdalej wysuniętym na wschód przedstawicielem. Teksty znaleziono bowiem na terenie dzisiejszego Ujgurskiego Okręgu Autonomicznego w Chinach, a do ich zachowania w szczególności przyczynił się pustynny klimat Takla Makan.

Tocharski A odkryty został wyłącznie na tych obszarach, gdzie występuje tocharski B, stąd przypuszczenie, że mógł on być językiem liturgicznym lub poetyckim, podczas gdy tocharski B pełnił funkcję żywego języka administracji (choć mamy również m.in. fragment poematu miłosnego pisany potocznym tocharskim B). Większość świadectw to pojedyncze karty z najprawdopodobniej dużo obszerniejszych manuskryptów – taki stan jest wynikiem tego, że wiele rękopisów składano luzem w buddyjskich świątyniach lub kaplicach jako wota, skąd następnie wiatr rozrzucił je po okolicy. Prawie wszystkie teksty zapisane zostały zmodyfikowanym pismem brāhmī – południowoazjatycką abugidą z III wieku p.n.e. Prócz dwóch wymienionych istniał również prawdopodobnie język tocharski C, poświadczony wyłącznie przez zapożyczenia w manuskryptach prakryckich.

Tocharscy ofiarodawcy ubrani na modłę sasanidzką, źródło: Wikimedia Commons

Tocharscy ofiarodawcy ubrani na modłę sasanidzką, źródło: Wikimedia Commons

Przy opisie języka formy występujące w tocharskim A lub tocharskim B będą odpowiednio określane skrótowo jako A oraz B, natomiast te, które są obecne w obu – AB. Najbardziej charakterystyczne cechy biorą się być może z rozległych kontaktów z językami uralskimi, turkijskimi oraz językiem mongolskim. Na standardy indoeuropejskie dość kuriozalne jest to, że języki tocharskie posiadają wyłącznie spółgłoski zwarte bezdźwięczne p, t, k (w praindoeuropejskim występowały również dźwięczne oraz dźwięczne aspirowane – b, bh itd.). W spółgłoskę k zlało się aż dziewięć (sic!) różnych spółgłosek welarnych (np. *m̥tom – „sto” > wed. śatám, ale A känt; *leuk- – „świecić” > łac. lūx, ale AB luk-; *h3ekw- – „widzieć” > gr. ὄψομαι [opsomai], ale A ak – „oko”). Fleksja imienna również jest wyjątkowo mocno przekształcona. W językach tocharskich ostały się jedynie cztery spośród praindoeuropejskich przypadków – mianownik, wołacz, dopełniacz i biernik, natomiast później oba języki wykształciły różne nowe przypadki (łącznie po sześć), czasami niezależnie od siebie (A posiada nowy narzędnik, natomiast B – przypadek kauzatywny o zbliżonej funkcji), co również prawdopodobnie jest wynikiem wpływu języków uralskich lub turkijskich. Fleksja czasownika, zdecydowanie mniej zmodyfikowana od fleksji imiennej, opiera się na opozycji czasownik : czasownik kauzatywny, por. B kärsanaṃ – „wie” vs śarsäṣṣäṃ – „powoduje, że wie, informuje”.

Przyjrzyjmy się na koniec krótkim fragmentom tekstów zaczynając od języka tocharskiego A. Jest to początek buddyjskiej opowieści znanej jako Puṇyavantajātaka:

kāsu ñom-klyu tsraṣiśśi śäk kälymentwaṃ sätkatär.
yärk ynāñmune nam poto tsraṣṣuneyā p
ukäṣ kälpnāl;
yuknāl ymāräk yasluñcäs, kälpnāl ymāräk yātlune.

„Dobra sława silnych rozchodzi się na dziesięć stron.
Honor, wartość, cześć, pochwałę siłą od wszystkich zdobyć trzeba;
Podbić trzeba prędko wrogów, zdobyć trzeba prędko możność.”

ñom-klyu – dosł. „imię-sława”, por. B ñem (jak łac. nomen) oraz kälywe (jak gr. κλέ(ϝ)ος [kle(w)os]), konstrukcja „imię-sława” występuje również w języku starogreckim: ὀνομά-κλυτος [onoma-klytos] – „sławny z imienia”.

kälymentwaṃ loc. sg. od kälyme – „kierunek, strona”. Dziesięć kierunków oznacza cztery kierunki główne, cztery pośrednie oraz górę i dół.

kālpnāl; yuknāl – odpowiednio: „musi osiągnąć” i „musi podbić”, gerundiva wyrażające konieczność, podmiot nieokreślony.

Drugi fragment, tym razem z języka tocharskiego B, to ekscerpt z jednego z tekstów znalezionych w jaskiniach Ming-öi Qïzïl, napisany w jednym z dialektów, który być może zachowuje pewne archaiczne cechy systemu samogłoskowego:

snai preṅke takoy sa kenä yke postäṃ po wars-ite, eśnesa meṅkitse tākoy kacāp ompä pärkre śāyeñca (…) tusa amāskai lwasāmeṃ onolmeṃtsä yśamna cmetsi.

„Gdyby bez [jakiejkolwiek] wyspy była ziemia stale i cała pełna wody, gdyby bez oczu był żółw tam długo żyjący (…) wówczas (zatem) ciężko [by było] bytom rodzić się [na nowo] ze zwierząt pośród (jako) ludzi.”

snai – „bez”, por. łac. sine.

takoyoptativus 3 os. sing. czasownika „być”. W językach tocharskich paradygmat odmiany „być” zbudowany jest na podstawie dwóch rdzeni: a) nes- oraz b) tā- < pie. *steh2- – „stać”; por. hiszp. estar – „być” z łac. stāre – „stać”.

eśnesa – liczba podwójna od – „oko”, por. łac. oc-ulus, pol. oko.

onolmeṃtsä – „dla bytów” od onolme – „byt”, pratoch. *ān-elme od *ān- – „oddychać”, por. łac. an-ima.

Języki tocharskie, dzięki zmianom i innowacjom, pokazują nam wyjątkowo dobrze jak język z jednej rodziny ulec może wpływom z innej. Jako ciekawostkę warto również wspomnieć, że słowo oznaczające w języku chińskim „miód” (蜜; ) ze starochińskiego *mjit pochodzi od pratocharskiego *ḿət(ə) (B mit), co jest wyrazem pokrewnym do właśnie słowa „miód”. Choć stan ich zachowania jest dość skąpy, języki tocharskie niewątpliwie mają swoje miejsce w badaniach indoeuropeistycznych.

Marcel Nowakowski

Bibliografia

Douglas Q. Adams, A Dictionary of Tocharian B Revised and Greatly Enlarged, Amsterdam-Nowy Jork 2013.

Georges-Jean Pinault, Chrestomathie Tokharienne Textes et Grammaire, Leuven-Paryż 2008.

Benjamin W. Fortson IV, Indo-European Language and Culture. An Introduction, Oksford 2004, s. 351-362.

Wolfgang Krause, Werner Thomas, Tocharisches Elementarbuch. Band I. Grammatik, Heidelberg 1960.

Motyw dzieciobójstwa w mitach greckich

Grecy, w przeciwieństwie do innych ludów, uważali morderstwo rytualne za haniebne, częste natomiast były zabójstwa noworodków i pozostawianie ich na śmierć. Powodem mogła być sytuacja materialna albo płeć dziecka – najbardziej pożądano synów, a posiadanie dwójki uważano za idealny model rodziny. Stąd też ojciec miał prawo nie przyjąć potomka. W społeczeństwie spartańskim przykładano duże znaczenie do pełnosprawności niemowlęcia – chore i słabe zrzucano z góry Tajget, aby wyeliminować wadliwe, w ich rozumieniu, jednostki ze społeczeństwa. Arystoteles uważa, że należałoby wprowadzić ograniczenia w rodzeniu dzieci (pamiętając o różnych sytuacjach losowych) zamiast ograniczenia majątku, ponieważ przeludnienie może prowadzić do zubożenia obywateli. W starożytnym Rzymie sytuacja z porzucaniem dzieci wyglądała podobnie – również mogły one nie zostać uznane za członka rodziny. Nie było też prawnego obowiązku zgłaszania nowonarodzonych, co dawało pełnię możliwości w zostawieniu niechcianego niemowlęcia na pewną śmierć.

Mitologiczne opowieści przedstawiają różne podejście do tej kwestii. Motywacją bohaterów mitów najczęściej jest zazdrość, zemsta na partnerze, chęć sprawdzenia bogów, choć morderstw dokonują również w niekontrolowanym szale. Nie mają nic wspólnego z sytuacją ekonomiczną rodziny, często dotyczą uczuć, które wiążą postaci występujących w danej historii. Temat dzieciobójstwa jest dość powszechny w mitologii greckiej i rzymskiej. Powtarzającym się motywem jest zabicie dziecka przez własnego rodzica – zarówno matkę, jak i ojca – chociaż pojawiają się też wzmianki o zamordowaniu cudzego potomka.

Zabójstwo dziecka, które ma zrekompensować krzywdę wyrządzoną innej osobie, pojawia się w micie o Filomeli i Prokne. Mąż Prokne, Tereus, zakochuje się w jej siostrze – Filomeli. Ta zostaje przez niego uprowadzona i zgwałcona. W zemście kobiety mordują syna Prokne i Tereusa – Itysa. Na końcu bohaterowie zostają przemienieni w ptaki.

Peter Paul Rubens, „Tereus widzący głowę swojego syna Itysa", źródło: Wikimedia Commons

Peter Paul Rubens, „Tereus widzący głowę swojego syna Itysa”, źródło: Wikimedia Commons

Poetycki język Przemian Owidiusza wspaniale oddaje grozę tej historii. Bohaterki ogarnięte są licznymi emocjami, z których najsilniejszy jest gniew i nienawiść do Tereusa. Obie przepełnia głęboki ból, który został wywołany przez haniebny i bestialski czyn mężczyzny. Poeta porównuje skrzywdzoną Filomelę do lękającej się owieczki, która nie może uciec przed kłami wilka. W tym utworze Prokne, szukając odpowiedniej kary dla swojego męża, uznaje, że najlepsze będzie zabicie Itysa, ponieważ jest tak podobny do ojca. Kobieta nie waha się długo, nie ma dylematów (w przeciwieństwie do np. Medei) i pozwala sobie jedynie na kilka łez, kiedy chłopiec się do niej przytula. Najważniejsza jednak jest dla niej zemsta. W tym micie miłość siostrzana wygrała z miłością matczyną. W wersach 641–652 zawarty jest makabryczny opis zamordowania chłopca. Matka wbija mu miecz w bok, patrząc się cały czas na swoją ofiarę. Filomela odcina mu głowę, którą później rzuci Tereusowi. Następnie rozczłonkowują jego ciało, żeby ugotować je w kotle. Wszędzie rozlewa się krew. Nie sposób znaleźć tak rozbudowanego opisu u niektórych mitografów np. u Apollodora czy Hyginusa, którzy głównie streszczali dane mity (zachowując oczywiście wszystkie istotne szczegóły). Pauzaniasz w Wędrówkach po Helladzie podaje, że Fokijczycy uważali, że żadna jaskółka nie uwije gniazda ani nie złoży jaj w Fokidzie, słowik natomiast stale ucieka przed Tereusem – dlatego te ptaki tam nie występują.

Nonnos z Panopolis w swoich Dziejach Dionizosa przedstawia mit o Aurze, która znieważyła boginię Artemidę w czasie wspólnych łowów. Córka Leto z pomocą innych bogów sprawia, że w Aurze zakochuje się Dionizos. Ten podstępem upaja ją winem i kiedy nieświadoma zasypia, żeni się z nią i gwałci. W wyniku tego czynu bohaterka zachodzi w ciążę. Rodzi dwóch synów. Jednego zabija i zjada jego szczątki. Sama popełnia samobójstwo przez rzucenie się do rzeki.

Historia ta jest przestrogą przed nadmierną pychą – ὕβρις, która potrafi zgubić ludzi. Przewinienie Aury polega na tym, że porównuje się do bogini, a nawet wprost uważa się za lepszą od niej. Nikt ze śmiertelników nie może przewyższyć bóstwa, więc oczywiste było, że dziewczyna zostanie ukarana, szczególnie, że Artemida zemściła się już wcześniej na Niobe, która znieważyła Leto. Kara, którą stosuje córka Zeusa, wydaje się być szczególnie brutalna, ponieważ oprócz doświadczenia okrutnego gwałtu Aura zachodzi w niechcianą ciążę. Mściwe bóstwa nie ograniczają się do bezpośredniego zesłania śmierci na swoje ofiary – wiedzą, jak najdotkliwiej sprawić im ból. Dziewczyna, planując zabójstwo swoich dzieci, porównuje się do innej dzieciobójczyni. Mówi, że mężczyźni będą o niej opowiadać, że nieszczęśliwa żona zabiła swoje dziecko jak następna Prokne. Trauma kobiety musi być ogromna, jeśli nie pomaga jej tak radykalny krok jak zamordowanie i zjedzenie swojego syna, więc ucieka się do ostatecznego wyjścia jakim jest samobójstwo. Ta opowieść z pewnością mogła pogłębić bojaźń wobec bogów, a także skłonić lud do oddawania im czci.

Mitologia grecka opisuje też przypadki ludzi, którzy posuwają się do dzieciobójstwa, w celu przetestowania bogów. Lykaon podaje Zeusowi przebranemu za żebraka posiłek przygotowany z zabitego chłopca. W zależności od wersji mitu jest to jego syn, miejscowe dziecko lub zakładnik. W ramach kary wraz z resztą swoich dzieci zostaje rażony piorunem i/lub zamieniony w wilka.

Mit o Lykaonie spełnia kilka podstawowych funkcji. Przede wszystkim jest ostrzeżeniem przed bezbożnością i wystawianiem bogów na próbę, ponieważ ci (a szczególnie Zeus Wszechmogący) wymagają szczególnego oddawania czci i bojaźni wobec nich. Zuchwałość śmiertelników najczęściej kończy się karą. Według Owidiusza po przestępstwie mężczyzny na ludzkość zostaje zesłany potop. Z powodu wielu wersji całej historii trudno ustalić, jakie relacje łączą mężczyznę z zabitym dzieckiem, nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie morderstwa, połączone z próbą oszukania boga, zasługują na potępienie. Opowieść ta wyjaśnia też, dlaczego niektóre ludy brzydziły się kanibalistycznymi zwyczajami Arkadyjczyków, które uważane były za barbarzyńskie. Nawet bogowie mieli być im przeciwni. Pisze o tym Plutarch w Żywocie Pelopidasa.

Zabójstwo dziecka często pojawia się w mitach, które mają być przestrogą i ostrzeżeniem dla ludu. Opowieści te dają zrozumiały przekaz, że osoby, które nie są bogobojne i mają czelność znieważać istoty wyższe od nich, zapłacą za swój czyn. Bogowie nie pozwalają na testowanie swojej inteligencji czy odporności na obraźliwe komentarze, w związku z tym od razu przechodzą do wymierzenia sprawiedliwości – oczywiście w ich rozumieniu. W tych mitach również pojawia się element pouczenia, że śmiertelnicy powinni być lojalni i uczciwi względem siebie samych. Zdrada czy wyrządzenie innej krzywdy może skończyć się dla oprawcy śmiercią ukochanych osób, ponieważ ofiara nie będzie już miała żadnych oporów przed tego rodzaju karą. Pragnienie zemsty będzie silniejsze niż względy moralne czy ewentualne uczucia do zabijanego dziecka.

Jednak dzieciobójstwo jest prawdziwym problemem, który nie pojawia się jedynie w mitologii oraz czasach antycznych, kiedy było ono powszechne i legalne. Poznanie tych historii może pomóc lepiej zrozumieć osoby, które się go dopuszczają, jak również zapobiec przyszłym tragediom.

Julia Bobola

Bibliografia    

Arystoteles, Polityka, tłum. L. Piotrowicz, Warszawa 1964.

Owidiusz, Metamorphoses, tłum. More, Brookes, Boston 1922.

Pauzaniasz. Pausanias Description of Greece with an English Translation, tłum. W.H.S. Jones, Litt.D., i H.A. Ormerod, Cambridge 1918.

Nonnos z Panopolis, Dionysiaca, tłum. W.H.D. Rouse, Litt.D, Cambridge 1940.

Plutarch, The Parallel Lives, tłum. Bernadotte Perrin, Cambridge 1917.

Pierre Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, Wrocław 1987.